Ziemia Lęborska w latach 1918-1920 – nieudana próba powrotu do Rzeczpospolitej

Opowiedział: Tomasz Niklas, dn. 03.11.2017 r.

Rok 1918 przyniósł wiele zmian na mapie Europy. Upadały imperia, powstawały lub odradzały się nowe państwa. Leżąca na wschodnich krańcach Prowincji Pomorze Ziemia Lęborska zdawał się pozostawać na uboczu tych przemian. Wojna światowa na te tereny nie dotarła, o jej grozie przypominały boleśnie długie listy nazwisk poległych na odległych frontach.

Żywioł polski na tych terenach był słaby. Ziemia Lęborska wraz z leżącym dalej na południe Bytowem odpadły od Polski de iure w 1772 roku, a de facto już w 1657. Wiele stuleci systematycznej germanizacji oraz peryferyjny charakter wspomnianego obszar sprawiły, że rodzima inteligencja była nieliczna i rozproszona. Katolicka ludność kaszubska zamieszkiwała wschodnie i południowe tereny powiatu, trudniąc się rolnictwem i rybołówstwem. Dalej na zachód zdecydowanie dominowała ludność 
niemiecka, lub od dawna zniemczona. Ostatnie wyspy Słowińców – dawnych gospodarzy tych ziem, topniały gwałtownie, najdłużej trwając w Główczycach i Klukach. Tamtejsza ludność do początku XX wieku zachowała poczucie własnej odrębności i świadomość słowiańskiego pochodzenia. Nie było to jednak w żaden sposób równoznaczne z jakąkolwiek propolską orientacją ewangelickiej ludności tych wsi.

 

Mimo tak niesprzyjających okoliczności, miejscowi Polacy podjęli działania zmierzające do powrotu Ziemi Lęborskiej do Rzeczpospolitej. Należy tu wspomnieć przede wszystkim o takich postaciach jak lęborczanin Stefan Hazuka, Jan Formella, Michał Koszałka, Jan Koszałka oraz kupiec Gackowski. W 1917 roku ich szeregi zasilił przybyły do miasta młody weterynarz – Szczepan Gracz. Dał się on wkrótce poznać jako prężny organizator i oddany patriota – reprezentując między innymi powiat lęborski na obradach Polskiego Sejmu Dzielnicowego w Poznaniu. On to właśnie, wraz z gdańskim działaczem Józefem Czyżewskim i wspomnianym Stefanem Hazuką zajęli się budową struktur konspiracyjnej Powiatowej Rady Ludowej, która miała inicjować i koordynować starania o powrót Lęborka do odradzającej się Rzeczpospolitej. Wraz z przegraną Niemiec i zakończeniem działań wojennych w listopadzie 1918 roku pojawiły się sprzyjające okoliczności do realizacji tego planu. Działania konspiracyjne miały przygotować teren pod planowane wpłynięcie wojsk generała Józefa Hallera – pierwotny plan zakładał bowiem, że „Błękitna Armia” dotrze do Polski drogą morską przez Gdańsk. W takiej sytuacji, mając za plecami tak znaczną liczbę wojska polskiego można by działać metodą „faktów dokonanych” poszerzyć polski stan posiadania nad Bałtykiem o Ziemię Lęborską. Są to jednak tylko przypuszczenia, nie natrafiono jak dotąd na ślad mówiący o tworzeniu polskich oddziałów Straży Ludowej w powiecie.

Dodatkowym bodźcem do działania był wybuch walk w Wielkopolsce i skala sukcesów, które odnosili tamtejsi powstańcy. Ledwie kilka dni po dotarciu informacji o wydarzeniach w Poznaniu, Szczepan Gracz zorganizował wiec w sali koncertowej Gatha w Lęborku. Spotkanie przebiegało pod okiem przybyłych niemieckich policjantów. Zebrani powołali do życia Powiatową Radę Ludową, która miała reprezentować interesy lokalnej ludności polskiej i kaszubskiej. W momencie gdy dyskusja zeszła na tory przyszłego przyłączenia ziem powiatu lęborskiego do Polski, niemieccy funkcjonariusze przerwali wiec. Wzmożona czujność władz wynikała zapewne z obaw o powtórzenie się na Pomorzu scenariusza zbrojnego wystąpienia jak to się stało w Wielkopolsce. Wkrótce polscy działacze zostali aresztowani. Najdłużej, bo aż 9 tygodni przetrzymywani byli Gracz, Hazuka i Paszke. Po wypuszczeniu z aresztu w Słupsku ze względów bezpieczeństwa musieli oni opuścić Pomorze. Cała trójka udała się do Poznania, gdzie wstąpili do tworzących się oddziałów powstańczych. W tym momencie ruch narodowy w Lęborku i okolicach praktycznie zamarł.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Sprawę próbowano rozwiązać również na drodze dyplomatycznej. Podczas konferencji pokojowej we Francji znany historyk i regionalista – Alfons Parczewski przedłożył dokumenty przemawiające za historyczną przynależnością ziemi lęborskiej do Rzeczpospolitej. Niestety, wysuwane przez stronę polską propozycje włączenia wschodniej części powiatu do Polski nie spotkały się ze zrozumieniem obradujących mocarstw.

Ostatecznie działania strony polskiej zakończyły się niepowodzeniem. Prawie cały powiat lęborski pozostał w granicach Niemiec. Wyjątkiem stała się niewielka wieś Nadole, położona na zachodnim brzegu jeziora Żarnowieckiego. Stało się tak za sprawą determinacji jej mieszkańców, którzy wymusili modyfikację linii granicznej i włączenie w 1920 roku miejscowości w obszar Polski. Co ciekawe, jedyną nietransgraniczną drogą łączącą Nadole z Polską była droga wodna przez Jezioro Żarnowieckie. Wiele rodzin z innych części powiatu lęborskiego poczuwających się do związków z polskością wyjechało do odrodzonej ojczyzny.

Rzeczpospolita zawitała zatem na Ziemię Lęborską ledwie symbolicznie. „Uśpiony powiat” jak określały te tereny w kontekście aktywności narodowej władze polskie, miał przed sobą jeszcze ćwierć wieku snu. Zmiany przyniósł dopiero rok 1945, ale to już zupełnie inna historia…  

     

Share this...
Share on Facebook
Facebook