Ksiądz Julian Dzionara z parafii pw. św. Wojciecha w Jabłonowie Zamku mężem opatrznościowym sprawy odzyskania niepodległości przez Polskę

 

 

 

 

 

 

W pamięci zbiorowej przekazywanej z pokolenia na pokolenie mieszkańców, a zarazem parafian Kościoła pw. św. Wojciecha w Jabłonowie Zamku ksiądz Julian Dzionara pozostaje postacią niezwykle ciepło wspominaną. Wszyscy też podkreślają niezwykłe umiłowanie Ojczyzny, jakie przejawiał ksiądz proboszcz. Tym bardziej postanowiliśmy poszukać śladów życia i działalności księdza Juliana Dzionary.
Niestety szybko okazało się, że źródeł archiwalnych w zasadzie nie posiadamy. Kwerenda wykonana w Archiwum Diecezjalnym w Pelplinie, jak i w parafii pw. Chrystusa Króla w Jabłonowie Pomorskim, bo tam przeniesiono stosowną dokumentację, nie przyniosły spodziewanych rezultatów. Akta zostały spalone w czasie II wojny światowej. Skromne wzmianki znajdziemy jedynie w słownikach biograficznych i wspomnieniach .
Patriotyczna postawa przyszłego księdza kształtowała się od najmłodszych lat. Julian Dzionara urodził się 31 grudnia 1875 roku w Chełmnie. Jego ojciec Franciszek był cieślą, a matka Teresa z Wojciechowskich zapewne prowadziła dom. Niestety nie wiemy na chwilę obecną, czy i ile rodzeństwa mógł posiadać mały Julian. Rodzice zadbali o gruntowne wykształcenie syna, który w latach 1894-1897 uczęszczał do Gimnazjum w Chełmnie. W tym okresie prawdopodobnie ukształtował się już światopogląd Juliana Dzionary, który będąc gimnazjalistą należał do tajnej patriotycznej organizacji filomackiej. Zapewne był jej aktywnym działaczem, gdyż pełnił rolę kółkowego. Filomaci działający w Chełmnie, podobnie jak w Brodnicy czy Toruniu byli organizacją samokształceniową mającą na celu samowychowanie w duchu patriotycznym. Tu też młody Julian mógł obserwować działalność księdza parafii pw. Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny w Chełmnie (popularnie kościół zwany Farą) Juliusza Pobłockiego, który uchodził za wybitnego działacza niepodległościowego powierzającego w modlitwie sprawy Ojczyzny. Sam Julian Dzionara zapewne niejednokrotnie bywał w tej świątyni. Być może już wtedy z opowiadań filomaci, w tym młody Julian, wiedzieli o sprawie byłego ucznia gimnazjum, księdza Jana Doeringa, który po otrzymaniu święceń kapłańskich 12 lipca 1874 roku został aresztowany z polecenia władz pruskich i osadzony w więzieniu w Chełmnie. Powodem aresztowania było trwające w państwie pruskim Kulturkampf. Po wyjściu z więzienia w 1876 roku ksiądz Doering na krótko wyjechał do Paryża, a następnie od 1897 do 1919 był proboszczem parafii brodnickiej. Zapewne nikt nie przypuszczał, że po latach, kiedy ksiądz Dzionara zostanie proboszczem parafii Jabłonowo Zamek leżącej w powiecie brodnickim, obaj proboszczowie nieraz spotkają się i będą rozmawiać o sprawie niepodległości Polski. Szkoda, że ksiądz Jan Doering nie zdążył się nią nacieszyć.
Czas pobytu w chełmińskim gimnazjum to zapewne czas wytężonej nauki i pracy nad sobą. Julian Dzionara był uczniem zdolnym, o czym świadczy fakt, że był stypendystą Towarzystwa Pomocy Naukowej dla Młodzieży Prus Zachodnich. Zachowały się rachunki dyrekcji, w których są nazwiska stypendystów, w tym Juliana Dzionary.
Po złożeniu egzaminu dojrzałości w 1897 roku Julian Dzionara studiował w Seminarium Duchownym w Pelplinie, ale z tego okresu nie zachowały się dokumenty. Święcenia kapłańskie otrzymał 17 marca 1901 roku. Jako wikariusz rozpoczął działalność kapłańską w parafii pw. św. Michała Archanioła w Gdyni-Oksywiu. Tu spotkał się z życzliwością proboszcza Antoniego Muchowskiego, który w 1863 roku wziął udział w powstaniu styczniowym. Zapewne podobne poglądy patriotyczne ułatwiały wzajemny kontakt młodego wikarego z proboszczem. W latach 1902-1912, z powodu choroby proboszcza Józefa Wellnitza, ksiądz Dzionara w zastępstwie zarządzał parafią w Przechlewie (powiat człuchowski, obecne województwo pomorskie). Zapewne pobyt na Kaszubach, której ludność poddawano ciągłej germanizacji, utwierdziła księdza Dzionarę w potrzebie głoszenia haseł patriotycznych i wolnościowych.
W 1912 roku ksiądz Julian Dzionara został administratorem, dziekanem dekanatu radzyńskiego, a od 5 maja 1914 roku oficjalnie proboszczem parafii pw. św. Wojciecha w Jabłonowie Zamku. Od razu zaangażował się w działalność niepodległościową i szybko zyskał miano, również w opinii władz niemieckich, czołowego działacza sprawy odrodzenia niepodległej Polski. Stąd zapewne władze niemieckie od razu nie zdecydowały się zatwierdzić wyboru księdza Dzionary na proboszcza, nastąpiło to dopiero dwa lata później.
Część działań podjętych przez księdza Juliana Dzionarę była podejmowana w tajemnicy i konspiracji. Trochę informacji możemy dowiedzieć się ze wspomnień nieżyjącego już (zmarł w 2012r.) księdza Witolda Kiedrowskiego, który będąc małym chłopcem bywał na parafii. Ksiądz Julian Dzionara szybko został też serdecznym przyjacielem ojca małego Witka Jana Kiedrowskiego i przez to częstym bywalcem w ich domu w Buku Pomorskim. To, że właśnie kolejne dziecko Kiedrowskich otrzymało imię Witold miało się stać za sprawą księdza Dzionary. „Gdy na świat przyszedłem, ksiądz Dzionara z Jabłonowa moje imię zaproponował rodzicom: Witold. (…) Otóż -opowiadał ks. proboszcz – ten książę, który Niemca zbił, był Litwinem. Nazywał się Witold. (…) Ty też jesteś Witold. Ty też będziesz Niemca bił. Dobrze to zapamiętaj. Ty też będziesz Niemca bił” – tak wyjaśnia nadanie mi imienia Witold ksiądz Kiedrowski w swoich wspomnieniach . Imię Witold otrzymał na pamiątkę księcia Witolda, który wraz z Władysławem Jagiełłą wygrał bitwę pod Grunwaldem. Jan i Antonina Kiedrowscy, pomimo że należeli do parafii w Linowie, chętnie przyjeżdżali na niedzielną mszę świętą do parafii w Jabłonowie. Zresztą po mszy czasem zostawali na parafii nieco dłużej. Ksiądz Witold zapisał: „Często też Tata i Mama, po mszy św. mieli swoje tajemnice z księdzem. Lubiliśmy te tajemnice. Bo wtedy, my, dzieci, mieliśmy prawo do drugiego pokoju. Nawet bez proszenia. Na kredensie były ciastka, a na stole wielka księga z obrazkami do oglądania, dla dzieci. A książka ta nazywała się „Poczet Królów Polskich”. Nawet konkurs wymyślił dla nas ks. Dzionara. Kto z nas najwięcej królów zapamięta, nagrodę dostanie. Lekcja historii z ciastkami”. Do tych tajemnic wspomnianych w tekście należy zaliczyć między innymi organizację „przemytu” polskich książek, w tym elementarza do nauki języka polskiego, które przychodziły na parafię i następnie z dużą ostrożnością były przez księdza Dzionarę rozprowadzane po całej okolicy. To rozwożenie polskich książek ułatwiał fakt, że ksiądz między innymi nauczał religii w szkołach, również w tej w Buku Pomorskim. Poprzez nauczanie dzieci miał kontakt z ich rodzicami i świetnie znał wszystkich mieszkańców, zarówno Polaków, jak i Niemców. W latach 1918-1919 ksiądz Julian Dzionara był bibliotekarzem i członkiem Komitetu Towarzystwa Czytelni Ludowych na powiat brodnicki.
Okoliczni księża, w tym ksiądz Dzionara z Jabłonowa, Gliszczyński z Linowa, Mańkowski z Lembarga i Szelbracikowski z Płowęża wykazali się też odwagą, za którą mogli być przez władze zaborcze aresztowani. Ksiądz Kiedrowski zapamiętał wydarzenie niezwykłe: „W tamtym czasie, na zakończenie mszy św. – jako ostatnią ewangelię – jeszcze odczytywano wstęp do Ewangelii wg. św. Jana. Na początku było Słowo, a Słowo było u Boga i Bogiem było Słowo. A Słowo Ciałem się stało i zamieszkało między nami. Tym, którzy je przyjęli, dało moc, by się stali dziećmi Bożymi. Jednak ks. Dzionara, ks. Mańkowski i ks Gliszczyński wprowadzili pewną zmianę w ostatnich słowach: „Słowo Boże Ciałem się stało i zamieszkało między nami, a Polakom, którzy je przyjęli – dało moc, by się stali dobrymi Polakami, dziećmi naszej Ojczyzny. Po tych słowach na zakończenie mszy św., zaczynał się katechizm małego Polaka – dialog księdza z wszystkimi obecnymi w kościele: Również wy macie się stać dobrymi Polakami – dziećmi naszej Ojczyzny. Więc pytam:
Kto ty jesteś, a wtedy ja z wszystkimi – mocno i śmiało – Polak mały.
Jaki znak twój? Orzeł Biały.
Gdzie ty mieszkasz? Między swymi.
W jakim kraju? -W polskiej ziemi.
Czym ta ziemia? – Mą Ojczyzną.
Czym zdobyta? – Krwią i blizną.
Czy ją kochasz? – Kocham szczerze.
A w co wierzysz? – W Polskę wierzę.

Więc idźcie na tygodniowy trud. Bądźcie dobrymi Polakami. A ja was błogosławię – w imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego, i posyłam was na trud i na blizny – gdy trzeba, by Polska zawsze była Polską, a Polak – dobrym Polakiem.
Wtedy bowiem wszyscy Polacy, ile sił i energii, zmagali się i walczyli, by Pomorze odzyskało wolność, by było polskie, bo Niemcy koniecznie chcieli, by Pomorze zostało niemieckie”.

Oczywiście, by nie narażać parafii na dekonspirację, część spotkań odbywała się w innych miejscach. Między innymi u księdza Mańkowskiego w Lembargu, u dziedzica Romana w Płowężku czy u Kiedrowskich w Buku Pomorskim. Ksiądz Witold Kiedrowski między innymi zapisał: „W powiecie brodnickim, dzięki patriotycznej postawie i zgodnej działalności ruchu niepodległościowego Polaków, takich jak dr Karwat, dr Janaszek, dyr. Bizan, redaktor „Gazety Grudziądzkiej” Wiktor Kulerski, ks Mańkowski i ks. Dzionara, właścicieli ziemskich Meysztowicza, Tysowskiego czy Mieczkowskiego i innych, oraz organizacji, takich jak Sokół, Bractwo Kurkowe, filomaci – ruch niepodległościowy był bardzo silny. Wszystkie okazje były dobre, by się spotkać i omawiać wspólne działanie”. Wkrótce powstała w pełni zorganizowana siatka konspiracyjna, a wieść o wybuchu I wojny światowej zelektryzowała wszystkich. Ksiądz Dzionara jak zwykle energicznie przystąpił do działania. Wspólnie z działaczami niepodległościowymi w latach 1918-1920 założył Radę Ludową oraz Straż Ludową w Jabłonowie oraz werbował ochotników do wojska polskiego. Zbierał też podatek narodowy nie tylko na terenie powiatu brodnickiego, ale i poza nim. Z wielkim poświęceniem zaangażował się w sprawę pomyślnego przebiegu plebiscytów w 1920 roku na Warmii, Mazurach i Powiślu. Jak wspomina mieszkaniec Biskupca Pomorskiego Stanisław Zawadzki: „Podatek narodowy zbierały osoby wyznaczone do tego przez PRL. Celem uświadomienia ludności polskiej o potrzebie i znaczeniu potadku narodowego zwołano wielki wiec, który się odbył s styczniu 1919 roku na sali Niemki Teschendorf w Biskupcu, z udziałem Polaków z Biskupca i okolicy. Na wiecu przemawiał Bolesław Wolski, Edmund Piechowski, Zieliński, ks. proboszcz Bielski z Lipinek pow. Nowe Miasto Lubawskie i ks. proboszcz Julian Dzionara z Jabłonowa Pomorskiego. Podatku zebrano kilka tysięcy marek na podstawie drukowanych list podatkowych. ”
Członkowie Rad Ludowych mieli wobec zaborcy wystąpić jako przedstawiciele polskiej ludności. Polacy tu na Pomorzu z niecierpliwością czekali na wejście w życie postanowień traktatu wersalskiego, a ponadto pilnowali dobra wspólnego, by oddający władzę Niemcy, go nie zniszczyli. W dniach 3-5 grudnia 1918 roku ksiądz jako delegat i jeden z 75 katolickich księży wziął udział w obradach Sejmu Dzielnicowego w Poznaniu. W trakcie obrad dyskutowano o kształcie przyszłej granicy, polskości Pomorza i organizacji tworzącego się państwa polskiego. Dodatkowo, w 1919 roku. ksiądz zaangażował się we współtworzenie „Gazety Brodnickiej”. Był członkiem jej Rady Nadzorczej. Przez cały czas był też członkiem Towarzystwa Naukowego w Toruniu.
Niestety wojna światowa, tak oczekiwana przez Polaków, przyniosła tragedię wielu polskich rodzin. Przymusowy pobór do niemieckiego wojska spowodował niepotrzebną śmierć wielu Polaków. Między innymi rodzina Kiedrowskich poniosła wielką ofiarę, zginęło aż trzech synów, a czwarty uległy śmiertelnemu wypadkowi podczas prac gospodarskich. Z duchową pomocą przybył do Buku Pomorskiego ksiądz Julian Dzionara. Przyjechał, by zwłaszcza pocieszyć w tak wielkim bólu żonę Jana Kiedrowskiego, panią Antoninę. Za duszę zmarłych odprawił mszę świętą, a w kolejnych dniach często odwiedzał rodzinę, służąc jej duchowym wsparciem.
W końcu nastał dla wszystkich długo oczekiwany dzień radości. 18 stycznia 1920 roku w Jabłonowie dokonała się uroczystość przekazania władzy z rąk niemieckich na ręce nowo wybranego burmistrza polskiego Władysława Barańskiego. Ksiądz dziekan Julian Dzionara przed budynkiem Urzędu Pocztowego w Jabłonowie odprawił uroczystą mszę polową. Przybyli na nią wszyscy mieszkańcy, zasłużeni działacze niepodległościowi i co ważne wojsko polskie Frontu Pomorskiego. Była to msza dziękczynna, podczas której ksiądz Dzionara podziękował Opatrzności Matce Boskiej za odrodzoną Polskę. Nabożeństwo uświetnione zostało grą orkiestry wojskowej i śpiewem miejscowego chóru kościelnego.
Dzień odzyskania niepodległości przez Polskę z pewnością uchodził za jeden z najszczęśliwszych dni w życiu jabłonowskiego księdza.
Ksiądz Julian Dzionara zmarł 19 października 1927 roku w Jabłonowie i został pochowany na przykościelnym cmentarzu parafii pw. św. Wojciecha w Jabłonowie Zamku. Jego uparte dążenie do odbudowy wolnej Polski pozostało w pamięci parafian i jest przekazywane przez kolejne pokolenia.

Share this...
Share on Facebook
Facebook