Rodzina Ossowskich

Powstaniec

Jan Ossowski – Mokre k. Mogilna urodz. 12. VIII. 1889 w Goczałkowie k. Witkowa Poznańskie.

Od młodych lat byłem gorliwym narodowcem , co mnie tez i do polityki zachęciła , bo już w roku 1914 podczas wojny światowej , będąc ordynansem u lek. Rezerwy stabsartzt (kap) i sanitariuszem, mając sposobność wkradałem się szpitalu, gdzie leżeli ranni francizi i potajemnie osiadałem od nich jak i ja im, udzielaliśmy sobie informacji w sprawach politycznych, które dotyczyły całej Europy. Szczególnie zaś Narodu Polskiego. Działo się to w mieście Peronne pod. Amies, Gdzie we wrześniu popadliśmy do niewoli francuskiej. Mając podarek od pewnej osoby francuskiej przy sobie i nosząc nazwisko Ossowski mając wpływ do inteligencji francuskiej w Paryżu oficerów i gen. Joffre , z którym szczególnie sprawy zostały omówione jak polski naród i francuski, Polska a konferencje państw europejskich, wojna a poddawanie się Polaków do niewoli francuskiej w jaki sposób. Gdy międzynarodowy czerwony krzyż wywiózł nas jako personel do Niemiec i to w listopadzie 1914 odgrażano mi się jak w niewoli tak i podróżnymi karami. Lecz mi nie udowodniono przestępstwa, choć przypuszczano po powrocie będąc do Wielkiej nowy 1917 r. w garnizonach korpusów mając dużo czasu i sposobności wykorzystania wszystkich omówionych spraw kiedy będąc w niewoli przez rok 1917 i 18-ty była także sposobność w etapach. Wisząc i wierząc , ze polska będzie pozostawiając swoją formację w podróży dążąc cy dostać się do swej rodziny na opłatek wigilijny , co mi się udało. Po tygodniu bo 1.1.1919 na zaproszenie pewnego państwa z Mogilna na przedstawienie i zabawę, które miało się odbyć, pojechaliśmy dwóch braci z ojcem. Przybywszy dość w czas, bo już po południu. Spotykając się z młodzieżą, zostaliśmy poinformowani z zamiarze odebraniu Mogilna. Odsyłając Ojca do domu z bratem pozostaliśmy czekając na moment i rzeczywiście rozpoczęto wieczorem przez powstańców Mogileńskich, do których się przyłączyłem. Poszło bardzo skąd nie cez strzału i walki gdyż Niemcy zostali zaskoczeni , dano tylko jeden strzał na rynku na wiwat. Zaraz po zdobyciu Mogilna, zwołana została zbiórka na rynku gdzie stały wozy tak zwane hele z zaprzęgiem , do których żeśmy w liczbie 25 ciu wsiedli. Na czele stał druh Szplitt z Mogilna, nadzwyczajny do wysoki a młody z wykształceniem lepszym. Byliśmy to ochotnicy wysłani przez utworzenie dowództwo w Mogilnie, na którym czele stał p. Radomski. Ja zaś , że posiadanie broń w domu, a w dowództwie było brak, oddałem broń a jadąc jak informator, gdyż Altraden obecnie Kołodziejowo, był to punkt główny pomiędzy Mogilnem a Inowrocławiem dawniej Hohensalza, gdyż rozdzielało nas jezioro Trąskie i więc pozycja była nadzwyczajna. Ja zaś pochodząc z okolicy Kołodziejewa , bo zaledwie 2 kilometry, znając jak okolice tak wieś a szczególnie stację kolejową i pocztę o co bardzo nam chodziło. Jadąc w stronę Kołodziejewa z pewnym odstępem wóz od woza i milcząco, 9 kilometrów. Tuż pod wsią odpuściliśmy wozy, dzieląc się na małe grupki, by Niemcy nie zmiarkowali o co nam chodziło. Z druhem Szplittem kroczyliśmy oboje na przodzie przecierając się obok drzew, które nas kryły do czego i ciemna noc się nadzwyczaj zasłużyła. Za nami kroczyły także ostrożnie dalsze grupki druhów.  Poprzednio poinformowałem druhów , że będzie łatwo cel osiągnąć. ponieważ w Kołodziejewie, nie stoi wojsko na posterunkach. Druh Szplitt szepnął do mnie druhu proszę nas tak prowadzi , by niespodziewanie zaskoczyć służbę nocną na stacji kol. i poczcie, by nie zdołali wszcząć alarmu. Ja zdzwiedząc ,że od frontu główne i boczne wejście nocą, są na klucz zamykane , prowadząc druhów od strony tylnej , gdyż lampa stacyjn rzucała, swe światło na przejazd i na wielkie okno lokalu służbowego były dość ciemne . Doprowadziwszy druhów pod drzwi stałem i patrząc z dala przez okno jak nasi z nadzianymi bagnetami wpadli do lokalu , na który widok służba niemiecka struchlała. Na wezwanie przez jednego z druhów w języku niemieckim ręce do góry ” odpowiada jeden z niemców , że oni nie występują zbrojnie . Na zawołanie drugiego z druhów ” ręce do góry’’  wznieśli dwaj dyżurujący urzędnicy ręce. Poczem mówi druh komendant w imieniu Polskiej Ojczyzny wzywam do poddania się rozkazom naszym. Kazano im służbę wykonywać prócz rozmów telefoniczny w wogóle wam nie wolno dostępować do aparatów telefon. Tak przykazał owym niemcom nasz komendant, Ustawiwszy biegłego druha do obsługi aparatów telefon, i telegraf. rzekł do niemców„ten jest waszym przełożonym tego  słuchajcie. Po zatem postawiono podwójny posterunek z karabinem w ręku na których błyszczały bagnety , dając instrukcje pozostawionemu na posterunku. Wychodząc komendant druh Szplitt z lokalu pyta się druh Szplitt czy są jakie niebezpieczne miejsca ? rzekłem , ze prócz tej wielkiej zgraji niemcow na zabawie i stawidła kolejowego nie. Rzecze komendant obstawić konieczne posterunki i karabin maszynowy na dziedzincu , poczem podczas muzyki podbiegliśmy restaurację obżnajmiłem wszelkie wejścia , gdzie na rozkaz komendant obstawiwszy wszystkie drzwi i okna. Ja zaś z komendantem i kilkoma druhami dostawszy się do wejścia na salę , gdzie owa zabawa się odbywała. Widząc orkiestra znak jaki im dał ręka. komendant druha skończyła. Większa część gości będąc tak zapędzona , tańczyli dalej , aż spostrzegł­szy coś nie apetycznego , bo na karabinach, bagnety od świateł błyszczących na których widok wszyscy, stanęli jak wmurowani. .Komendant druh oświadcza wszystkim obecnym na sali niemczakom , którzy byli młodzi i to prawie wszyscy , którzy powróciwszy z wojny światowej , mówiąc w Imieniu Rzeczypospolitej Polskiej wzywam „wszystkich do poddania się i natychmiast Pojedyńczo do opuszczenia tego miejsca i udania się wprost

Share this...
Share on Facebook
Facebook