Zwyczajni – niezwyczajni Jawtoszukowie

Terespol, małe wielokulturowe miasteczko, leżące nad rzeką Bug, przed I wojną światową znajdował się w zaborze rosyjskim, a niepodległość uzyskał dopiero 9 lutego 1919 roku, ponieważ do tej pory stacjonowały tam wojska niemieckie, które po starciach z polską dywizją podlaską najpierw wycofały się z Terespola do Twierdzy Brześć, a dzień później w ramach porozumienia polsko-niemieckiego opuściły Rzeczpospolitą.

Po zakończeniu I wojny światowej i odzyskaniu niepodległości miasto było spalone, ograbione i opustoszałe. Zimą 1918/19 niewielka część jego mieszkańców zaczęła wracać, jednak warunki życia były tragiczne, panował głód i tyfus.

Okoliczne wsie, leżące wokół Terespola również zostały ciężko doświadczone przez wojnę. Miejscowi chłopi, pomimo rusyfikacji i niskiego poziomu poczucia tożsamości narodowej, wiązali z końcem wojny i odzyskaną niepodległością wielkie nadzieje.

Po odzyskaniu wolności rozpoczął się w Terespolu, podobnie jak w całym kraju, proces odbudowy polskiej administracji oraz rozwoju innych dziedzin: handlu, rolnictwa, usług, przemysłu. Niezbędni byli ludzie, którzy potrafili czytać i pisać po polsku i mieli potrzebę działania na rzecz budowy nowego społeczeństwa.

Jedną z wyjątkowych w tym czasie rodzin byli Jawtoszukowie z Bohukał, leżących ok. 18 km od Terespola. Pomimo panującej podczas zaborów rusyfikacji rodzina ta cechowała się dużym poczuciem patriotyzmu.

Józef Jawtoszuk (urodzony w latach 70 XIX w., zmarły w 1955r) – był bartnikiem. Potrafił czytać po polsku, jednak do końca życia podpisywał się po rosyjsku. Z radości na wieść o odzyskaniu niepodległości postanowił wydać swoje oszczędności na pamiątkowe zdjęcie z małżonką Marianną. W tamtych czasach był to nie lada wyczyn, ponieważ wiązało się to z dużymi kosztami za usługi fotograficzne i poświęceniem niemal całego dnia, by dostać się do oddalonego o 15 km Brześcia, miasta leżącego po drugiej stronie rzeki Bug, które było znaczącym ośrodkiem kulturalnym i gospodarczym.

Jan Jawtoszuk (1887-1945) – syn Józefa, wychowany w tradycjach patriotycznych, jako jeden z niewielu w okolicznych wsiach potrafił czytać i pisać po polsku. Był to mężczyzna bardzo zaangażowany społecznie w odbudowę kraju.

Z poczucia obowiązku i potrzeby serca pomagał ludziom, m.in. w pisaniu różnego rodzaju urzędowych pism i podań. Był także kontrolerem nowo powstałych okolicznych sklepów. Posiadał drewniane liczydła, które są po nim jedną z niewielu pamiątek.

Był odważny i otwarty na wszelkie innowacje. Takim dobitnym przykładem jest fakt, że jako pierwszy we wsi zaczął używać podczas żniw do koszenia kosy! Nie wszyscy wówczas to akceptowali, traktując kosę jako m.in. narzędzie niedokładne albo zwyczajnie jako atrybut ,,śmierci”. Dotychczas sierp stanowił główne narzędzie, przez co żniwa, niestety, trwały bardzo długo. Idąc dalej z rozwojem technologii, razem z przyjacielem wziął kredyt w banku i zakupił na wiosnę maszynę do siewu.

W 1919 roku został zwerbowany do polskiej armii i walczył z bolszewikami m.in. pod Kijowem. Po wojnie wrócił do domu, dalej działał na rzecz ludności. Zginął w 1945 roku w niemieckim obozie koncentracyjnym w Sachsenhausen.

            

Historię na podstawie wywiadu z panią STANISŁAWĄ ARTEMIUK przygotowały: IGA MARTYNIUK, ZOFIA TARASIUK i MAGDA GÓJSKA

Share this...
Share on Facebook
Facebook